Magazyn Biznesu "Strefa" - 20.08.2013 

Teatr Bo Tak.
Milena Kwiatkowska

Teatr Bo Tak

Teatr niezależny  zależny  od twórców i widzów. Teatr ludzi z pasją dla ludzi z pasją. Teatr, który zaczyna się w sercach, potem w głowach. Teatr, który rodzi się z autentycznego przeżycia artystów, by następnie stać się pretekstem  do emocjonalnego i intelektualnego przeżycia go przez widownię. W Rzeszowie powstał dzięki  niezwykłej determinacji dwóch  niezwykłych kobiet niezwykły teatr. Teatr, który praktycznie nie dysponuje żadnym budżetem ani nawet żadnym własnym lokum. Teatr, którego siłą jest szlachetność i czystość intencji, który poprzez sztukę żywego słowa,  ruchomego obrazu, poprzez artystyczny przekaz treści ważkich i mniej ważkich  chce dialogu z widzami.

Mariola Łabno- Flaumenhaft i Beata Zarembianka - aktorki państwowego Teatru im. W. Siemaszkowej w Rzeszowie podjęły trud stworzenia własnej sceny. I udało im się! Idobrze się stało. TEATR BO TAK! ruszył z kopyta 28 czerwca  2013 roku spektaklem „ PRAWDA”.
Autor sztuki – Florian Zeller (ur.1979) jest francuskim pisarzem i dramaturgiem, cenionym twórcą błyskotliwych sztuk teatralnych.  Jego utwór przetłumaczyła wybitna translatorka francuskojezycznych tekstów dramatycznych - Barbara Grzegorzewska.
Sztukę przygotował znakomity warszawski reżyser - Maciej Sławiński, autor ponad 80 inscenizacji w 20 polskich teatrach, z których dwie „Przyjazne dusze” i „Szalone nożyczki” miała okazję podziwiać rzeszowska publiczność.
Obsada:  Mariola Łabno- Flaumenhaft, Beata Zarembianka, Marek Kępiński, Grzegorz Pawłowski. Czwórka  wspaniałych aktorów, pasjonatów teatru , czwórka przyjaciół.

Sztuka, która niewątpliwie jest komedią,  bardzo lekka z pozoru , obfitująca w skrzące dowcipem dialogi - takimi bowiem jawią się dla wtajemniczonego w pozakulisowe sytuacje  małżeńskie bohaterów  widza -ma wg mnie drugą podszewkę. W humorystyczny  i prosty  sposób przedstawia dylematy i wybory życiowe  czwórki bohaterów, dwóch małżeństw. Temat niby banalny- zdrada.  Czym jednak jest ta zdrada? Czy budzi wyrzuty sumienia, czy wartościuje zdradzających i zdradzanych? Czy zaprzecza ślubnym deklaracjom o miłości? Tym o  wierności i uczciwości  na pewno. Czy jednak wyklucza miłość?  Czym jest miłość w małżeństwie, w długoletnim małżeństwie? Czy codzienne obcowanie ze sobą zabija namiętność? Zdradzamy. Naszą zdradę okładamy narastającymi wciąż warstwami kłamstw, mniej lub bardziej udanymi. Czemu kłamiemy? Czemu nie mówimy prawdy? Jak długo można kłamać, jak długo można udawać? To pytania, na które widz sam musi sobie odpowiedzieć. Oglądane sceny  rozgrywające się między kochankami, między małżonkami, między „przyjaciółmi” nie dają odpowiedzi. Mimo, że utrzymane w żartobliwej konwencji dają impuls do  poważnej refleksji nad kondycją naszych związków. Oszukujący  zostaje oszukany, wprowadzony w zdradzieckie maliny, wpada we własne sidła, daje się podejść, wystawić? Tak żałosny, że aż budzący sympatię, tak nieuświadamiający sobie własnej nieprawości, że aż budzący litość. Tak miotający się w swoich łgarstwach i kłamstewkach, że aż śmieszny. Życie bohatera to gra, to manewry między meandrami uczuć,  labiryntami słów, to lawirowanie pośród  tego, co jeszcze moralne a  tym, co już nieetyczne. Usprawiedliwiamy się przed innymi czy przed sobą? Przypisujemy  drugim to, czego sami się dopuszczamy.
Doskonale zgrabna, gibka, sprawna fizycznie, piękna i zadbana kobieta jest zdradzana. Dlaczego?  Gdzie leżą jej deficyty? Poczciwy spokojny kochający mąż ma niewierną żonę. Dlaczego? Co robi nie tak?  Piękność z misiowatym panem? Wykształcona, noszona na rękach przez męża kobieta z pozbawionym zasad, niezbyt bystrym kochankiem?
Zdrada równoległa czy tylko gra? Może tylko taka mała zemsta, by odpłacić pięknym za nadobne?
Kiedy bohaterowie udają, kłamią, a kiedy mówią prawdę? Jaką wartość ma prawda? Jakie ma konsekwencje? Co daje prawda, co zabiera? Czy warto mówić prawdę, czy naprawdę kłamstwo ocala? Można cieszyć się szczęściem oszukując innych? Tyle tytułem treści.

Gra aktorska jak zawsze w wykonaniu tej czwórki pierwszorzędna, konsekwentnie zbudowane postacie, prawdziwi bohaterowie. Kreacje wiarygodne i szczere. Postacie nieprzerysowane, choć charakterystyczne. Bez sztuczności i nadęcia. Dialogi znakomite,  trzymające styl słownych gierek, pełnych niedopowiedzeń.
Muzyka spektaklu, pod którą podpisuje się Jarosław Babula, niby tworzy tło, ale także gra. Gra nie wychodząc przed szereg.
Scenografia oszczędna, prosta, naturalna.  Opracowała ją Małgorzata Woźniak. Przemyślany ruch sceniczny. Niczego za dużo, niczego zbędnego. Wychodzimy jednak syci.
Atmosfera na spektaklu serdeczna, życzliwa. Czuje się  więź między artystami i widownią. Sztuka bawi z powierzchni zdania i zastanawia z głębi znaczeń. Możemy się pośmiać i spojrzeć niczym w zwierciadło na prawdę, płynącą ze sztuki. 
To dobry starter nowego rzeszowskiego teatru. Teatr działa w ramach Stowarzyszenia TEATR BO TAK!, które tworzą aktorzy, artyści, nauczyciele, humaniści, miłośnicy literatury i teatru , ludzie kultury, nauki, którym nieobojętne jest, co oglądają, jakiej jakości, jakiej miary. Ludzie wrażliwi na słowo i obraz, na sztukę. Nieznany nowy teatr, niemal bezbudżetowy, bo rzec oń, że nisko budżetowy to już będzie grubo przesadzone; teatr,  który bez rozmachu, bez wielkiej reklamy, bez mediów, bo na to trzeba mieć pieniądze, przyciągnął w dwa czerwcowe wieczory pełną widownię w sali Filharmonii Rzeszowskiej musi mieć w sobie coś niezwykłego.  To PRAWDA  płynąca ze sceny, to dobra energia, to zapał, który się udziela, to  pasja, to jakość. To szacunek wobec siebie i widza.
Spektakl zebrał gromkie brawa, owacje na stojąco. Ludzie wychodzili rozpromienieni, zarażeni tym  pozytywnym animuszem twórców komedii.
Żeby ten teatr mógł rozwijać swe prężne silne skrzydła, potrzebuje wsparcia. To najważniejsze - afirmację widowni - już ma. Teraz pora na pomoc finansową. Gaże dla aktorów, suflera, dla reżyserów, muzyków, akustyków, oświetleniowców, kostiumologów i innych osób pracujących przy spektaklach to jedno. Potrzeba pieniędzy na wynajem sali, na koszty eksploatacyjne, na scenografię, rekwizyty, kostiumy, na obsługę techniczną,  na reklamę i wiele innych rzeczy, o których na ogół nie myślimy z perspektywy wygodnego fotela widza.  Apelujemy o życzliwość i pomoc materialną, niezbędną do realizacji kolejnych sztuk. To inicjatywa, której warto pomagać, której pomaganie daje radość. Sztuka wszak obok religii i filozofii to to, co nas wyróżnia jako gatunek ludzki. To przejaw naszych zmagań z własnym intelektem, własnymi emocjami, własną wyobraźnią, własnymi marzeniami i ograniczeniami.
TEATR  BO TAK. to poszerzenie palety ambitnych alternatyw  na wysmakowany relaks, satysfakcjonujący intelektualnie i emocjonalnie.


         







 © Todos los derechos reservados  2013    Projekt i wykonanie Stowarzyszenie Teatr Bo Tak   2013 - 2015